Gazetka


Ciekawostki:

Wywiad z Panem Dyrektorem Stanisławem Romanowskim

Redaktor: Panie dyrektorze, proszę nam opowiedzieć, jakie są główne obowiązki pełnionej przez Pana funkcji?

P. Stanisław Romanowski: Obowiązki są bardzo rozległe… W paru zdaniach są to: kierowanie działalnością szkoły; reprezentowanie szkoły na zewnątrz; sprawowanie nadzoru pedagogicznego, a więc sprawowanie nadzoru nad procesem dydaktycznym i wychowawczym; sprawowanie opieki nad uczniami; stworzenia warunków wszechstronnego rozwoju w szkole; organizacja administracji szkolnej, obsługi gospodarczej, finansowej szkoły; zarządzanie środkami finansowymi; wszechstronna pomoc nauczycielom w rozwoju zawodowym; zapewnienie bezpieczeństwa uczniom.

R: Jaka jest różnica pomiędzy pracą w administracji rządowej, a pracą w szkole?

P. S. R.: Jest zasadnicza różnica. Administracja rządowa pełni inną rolę i funkcję niż szkoła. Zadania w administracji rządowej to m.in. reprezentowanie rządu w terenie. Sprawuje m. in. funkcję nadzorczą i kontrolną wobec samorządu. Jest to raczej tzw. praca biurowa. W prosty sposób mówiąc, jest to praca z określonymi dokumentami, ich analiza, ocena itd. Szkoła jest organizmem bardziej żywym, dynamicznym. Tutaj każdy dzień jest inny. Czasami trudno zaplanować kolejny dzień pracy. Szkoła ma całkiem inne zadania. Nauczyć i wychować.

R: Jak ocenia Pan swoje osiągnięcia w edukacji młodzieży?

P. S. R.: To nie mi oceniać. Raczej trzeba patrzeć, jak inni nas oceniają. To należy do uczniów, rodziców. Czy są zadowoleni z pracy nauczyciela? Mogę się pochwalić pewnymi osiągnięciami. Wiele lat byłem nauczycielem, wychowawcą, uczyłem historii, WOSu… Kilkoro moich uczniów miało osiągnięcia w olimpiadach historycznych, konkursach. Wielu uczniów zdało bardzo dobrze maturę z historii, czy z WOSu, co pozwoliło im się dostać na planowane kierunki studiów. Myślę, że sprawdzałem się chyba jako wychowawca. Nie miałem z uczniami szczególnych problemów wychowawczych. Sądzę, że miałem jakiś wkład w to, że stali się wartościowymi jednostkami, dobrze radzącymi sobie w życiu, np. zawodowym, społecznym.

R: Ile godzin spędza Pan przeciętnie w szkole?

P. S. R.: Różnie. Przeciętnie 9, 10 godzin. R: Ile lat pracuje Pan w zawodzie nauczyciela? P. S. R.: To było tak dawno, że już daty mogą się mylić. W zawodzie nauczyciela zacząłem pracować w 1992 roku, czyli dziewiętnaście lat.

R: Jak układa się współpraca z gronem pedagogicznym? P. S. R.: Dobrze! R: Jakie cechy szczególnie Pan ceni w nauczycielach?

P. S. R.: Żeby być nauczycielem trzeba posiadać szczególne cechy, lubić młodzież oraz ludzi. Musi to być służba drugiemu człowiekowi. Lubię gdy nauczyciele nie traktują pracy w szkole jako rodzaj pewnego obowiązku. Czasem jest dla nich drugim domem, któremu poświęcają dużo czasu, dużo zaangażowania emocjonalnego, gdzie przeżywają to wszystko, co się w niej dzieje. Los szkoły i uczniów leżą im na sercu. To jest czasami ciężkie, bo w zawodzie nauczyciela nie da się przepracować paru godzin, wyjść, zamknąć drzwi i nie myśleć już o tym. Jest to praca, która bardzo absorbuje. Jest to zaangażowanie nie tylko fizycznie ale i emocjonalne.

R: Jakie ma Pan wymagania wobec nauczycieli, a jakie wobec uczniów?

P. S. R.: Pewne wymagania wobec nauczycieli są ustalone przez prawodawców. Sam osobiście oczekuję obowiązkowości, samodzielności, inicjatywy, aby nauczyciele to, co robią traktowali poważnie, z pasją, szukali rozwiązań jak najlepszych dla uczniów. Aby ciągle się doskonalili, nigdy nie stali w miejscu. Od uczniów wymagam, aby byli poszukiwaczami. Wymagam odpowiedniej postawy etycznej, sposobu zachowania i bycia, reprezentowanie pewnego poziomu kultury. Aby dążyli do rozszerzania swojej wiedzy, do osiągnięcia sukcesu jakim w szkole średniej jest zdanie matury z wynikiem bardzo dobrym. Żeby stawiali sobie coraz wyższe cele i konsekwentnie dążyli do ich realizacji.

R: Wiadomo, że na kształtowanie się wizerunku liceum wpływa przede wszystkim praca nauczycieli. Jak docenia Pan ich wkład w życie szkoły?

P. S. R.: Można powiedzieć, że nauczyciele z IV LO mają duże doświadczenie zawodowe, dydaktyczne, wychowawcze. Mają wiele inicjatyw i pomysłów związanych z życiem zewnętrznym szkoły. Posiadają wiedzę, która pozwala przygotować uczniów do matury. Swoim zapałem i zaangażowaniem pozytywnie kształtują wizerunek szkoły. Uczniom i całej szkole dają bardzo dużo. Widzę codziennie, jak bardzo przeżywają sukcesy i porażki uczniów. Bardzo mocno identyfikuję się ze szkołą, co bardzo dobrze wpływa na wizerunek szkoły.

R: Czym jest dla Pana szkoła?

P. S. R.: Szkoła jest dla mnie miejscem szczególnym. W społeczeństwie odgrywa wyjątkową rolę. To nie jest zwykłe miejsce pracy. Szkoła to miejsce gdzie młodzi ludzie kształtują swoje charaktery, postawy, zdobywają potrzebną im wiedzę. Jest czymś żywym. Ciągle jest coś nowego. To miejsce ze specyficzną atmosferą… Jest w tym coś magicznego. Jest miejscem, gdzie tworzy się coś  nowego. Kilkaset osób ciągle twórczo oddziałuje na siebie.

R: Czy praca z młodzieżą sprawia Panu przyjemność?

P. S. R.: Wielką. Lubię zawód nauczyciela. Jest to moja pierwsza praca zaraz po studiach. Sprawia mi ogromną satysfakcję i zadowolenie. W innym wypadku zmieniłbym zawód.

R: Co zmieniłby Pan w nowej szkole?

P. S. R.: Wiele nie trzeba zmieniać lecz należy doskonalić pracę, którą nauczyciele wykonują. Chciałbym dążyć do tego aby nie było większych problemów wychowawczych i aby wszyscy uczniowie dostawali promocje do klas wyższych. Chciałbym, aby była 100% zdawalności matury w pierwszym terminie majowym. Należy zwiększyć liczbę kół zainteresowań i innych zajęć dodatkowych. Koniecznie trzeba podtrzymać dobry klimat, wizerunek szkoły i dalej go umacniać.

R: Czy łatwo było się Panu zaadaptować w nowym miejscu pracy?

P. S. R.: Nie było czasu o tym myśleć. Moje początki zbiegły się z rozpoczęciem nowego roku szkolnego. Od razu rzuciłem się w wir pracy i obowiązków. Klimatyzacja przebiegła bardzo szybko. Spotkałem się z życzliwym przyjęciem grona pedagogicznego oraz pracowników szkoły… To pomogło w szybkim zaklimatyzowaniu się. Parę osób znałem wcześniej, dzięki temu także było łatwiej. 

Z Panem Dyrektorem rozmawiały: Monika Gmur, Aleksandra Kanclerz i Sylwia Wolna


Wywiad z Panią Wicedyrektor Aleksandrą Dopierałą

Vanessa Koczkodon: Czego się Pani obawiała podejmując się pracy na stanowisku wicedyrektora? Pani Aleksandra Dopierała: Przede wszystkim, czy sobie poradzę w zarządzaniu taką dużą liczbą  nauczycieli i uczniów.

V. K.: Jak wygląda dzień pracy Pani wicedyrektor?

A. D.: Przychodzę do pracy o 7:30, włączam komputer, sprawdzam pocztę, odbieram telefony, robię zastępstwa, idę na lekcje, potem spotykam się z uczniami i nauczycielami, którzy mówią o swoich problemach, proszą o radę, ustalają jakieś wyjścia czy wycieczki, proszą o pomoc w trudnych sytuacjach. I tak do godziny 15:00, czasami 15:30.

V. K.: Podejmując stanowisko wicedyrektora, myślała Pani, że tak właśnie będzie wyglądała Pani praca?

A. D.: Chyba tak. Tak to sobie mniej więcej wyobrażałam.

V. K.: Kto po objęciu nowej funkcji wspierał Panią najbardziej?

A. D.: Na pewno poprzedni Pan dyrektor – Waldemar Mazur, jak również koledzy i koleżanki z pracy i rodzina.

V. K.: Nauczyciel języka angielskiego i wicedyrektor to dobry duet?

A. D.: Bardzo dobry, ponieważ czasami korespondencja przychodzi w języku angielskim. Zdarzają się telefony, na które trzeba odpowiadać po angielsku. A po za tym, gdy trzeba reprezentować  szkołę na zewnątrz to też przydaje się osoba, która zna ten język. Poza tym, wieloletnia praca i kontakt z uczniami uwrażliwia na ich potrzeby i ułatwia zrozumienie ich reakcji.

V. K.: Dlaczego wybrała Pani zawód nauczyciela?

A. D.: Trudne pytanie. Może wydawało mi się, że mam coś do przekazania młodzieży i dalej mi się tak wydaje.

V. K.: Wielokrotnie była Pani wychowawcą klas o różnych profilach. Co jest najtrudniejsze w pracy z młodzieżą?

A. D.: Przekonać was, że to, co robicie, robicie dla siebie. Nie dla rodziców, nie dla nauczycieli tylko, że wasza praca jest inwestycją w siebie.

V. K.: Jakiego zachowania u młodych ludzi Pani nie toleruje?

A. D.: Przede wszystkim chamstwa, to jest coś czego zaakceptować nie potrafię. Ale również egoizmu i bylejakości, tego, że komuś jest wszystko jedno.

V. K.: Jaką radę dałaby Pani tegorocznym maturzystom, przed zbliżającym się wielkimi krokami, egzaminem dojrzałości?

A. D.: Żeby zaczęli się uczyć i chodzić do szkoły. Tak naprawdę to nauka dopiero zacznie się na studiach, a teraz to wam się tylko wydaje, że się uczycie.

V. K.: Jaka jest Staszicowska młodzież według Pani dyrektor?

A. D.: Młodzież jest obrazem społeczeństwa, czyli jest taka, jacy są rodzice. Powtarzacie wzorce wyniesione z domu, także zachowanie młodzieży odwzorowuje zachowanie w ich domu. Jednak wydaje mi się, że na tle młodzieży bialskiej, młodzież Staszicowska wyróżnia się większa wrażliwością, choćby artystyczną czy społeczną, jest rozpoznawalna w mieście i myślę, że jest to dobra młodzież.

V. K.: Jak układa się Pani współpraca z dyrektorem, z gronem pedagogicznym, rodzicami, pracownikami szkoły?

A. D.: Jako nauczyciel języka angielskiego nie mam problemów z komunikacją, więc wydaje mi się, że ta współpraca układa się dobrze. Podstawą jest właśnie dobra komunikacja, porozumiewanie się z innymi.

V. K.: Jak wspomina Pani współpracę z wieloletnim dyrektorem szkoły IV LO, Panem Waldemarem Mazurem?

A. D.: Dobrze, tak jak wszystkie elementy mojej pracy, ta współpraca była owocna. Dużo się nauczyłam oraz miałam możliwość rozwoju.

V. K.: Kiedy ma Pani czas dla siebie, to jak go Pani najchętniej spędza?

A. D.: Czas dla siebie mam najczęściej wieczorem, oraz oczywiście w dni wolne, czy też wakacje. Bardzo lubię podróże. Gdyby ktoś mi powiedział, że jutro mam jakąś wycieczkę, to bym się już  spakowała i pojechała. Poza tym lubię książki, filmy, muzykę i wiele innych rzeczy.

V. K.: Co, Pani zdaniem, jest w życiu naprawdę ważne?

A. D.: Mieć zasady i być im wiernym, choć nie ślepo w nie wierzyć. Człowiek bez zasad jest człowiekiem nijakim. Trzeba mieć swój system wartości i trzeba być wiernym temu systemowi, nie można zmieniać się wraz z powiewem jakieś fali. Trzeba mieć jakieś swoje przekonania, które powinny nas kierować w życiu.

V. K.: Dziękuję za wywiad.
Z Panią wicedyrektor, Aleksandrą Dopierałą rozmawiała Vanessa Koczkodon


Wywiad z Panem Dyrektorem Waldemarem Mazurem

Wywiad ukazał się w pierwszym numerze stachperssu (wrzesień-październik). Z Panem dyrektorem rozmawiała Paula Litwiniuk- uczennica klasy Ib
W tym roku szkolnym, niektórzy zacni nauczyciele mają swój jubileusz pracy w swoim zawodzie. Z tej okazji postanowiliśmy dowiedzieć się czegoś więcej o naszych profesorach. Do wyżej wspomnianych jubilatów należą:
– Pan dyrektor Waldemar Mazur – 40- letni staż pracy – Pani prof. Jadwiga Huruk – 30- letni staż pracy – Pan prof. Henryk Protasiuk – 30- letni staż pracy – Pani prof. Elżbieta Centkowska – 20- letni staż pracy

W pierwszym numerze Stachpressu. Prezentujemy wywiad z naszym dyrektorem, Waldemarem Mazurem. 1. Co trzeba zrobić, by mieć taki wspaniały staż pracy? – 40 lat w zawodzie nauczyciela to rzeczywiście niemało. Żeby tak długo wytrwać w tym zawodzie przede wszystkim trzeba go lubić.  Trzeba każdego dnia iść do pracy z przyjemności, a nie z obowiązku. Trzeba kochać młodzież, którą się naucza i wychowuje. Trzeba także być wdzięcznym opatrzności za podarowane zdrowie.

2. Czy praca w szkole była zamierzonym celem? – Nie. Po szkole podstawowej wybierałem się do Technikum Budowy Silników Lotniczych. Była taka szkoła we Wrocławiu. Los jednak skierował  mnie do Leśnej Podlaskiej do 5-letniego Liceum Pedagogicznego po ukończeniu którego miałem uprawnienia do nauczania wszystkich przedmiotów w szkole podstawowej.

3. Jak współpracuje się Panu Dyrektorowi z kadrą pedagogiczną i pracownikami szkoły? – Bardzo dobrze. W szkole mamy naprawdę wspaniałą kadrę pedagogiczną, która każdego dnia troszczy się o swoich wychowanków, o stan ich wiedzy, o bezpieczeństwo, jak i dobre wychowanie. Pracownicy administracji i obsługi także zasługują na uznanie. Wszystkie polecenia wykonywane są dobrze i terminowo, a w szkole jest czysto i przyjemnie.

4. Ufa Pan swoim pracownikom? – Zaufanie to podstawa dobrej współpracy. Gdybym nie miał zaufania do swoich ludzi musiałbym ich stale o coś podejrzewać, a to skończyło by się jakąś  nerwicą lub wrzodami żołądka.

5. A młodzieży uczącej się w tej szkole? – Także, choć to zaufanie jest ograniczone. Młodzież zawsze była i jest po drugiej stronie barykady i jest w pewnej opozycji do swojego nauczyciela. Próbuje wymknąć się spod kontroli, ustalonych szkolnych norm, wymyślając najróżniejsze kłamstewka. Proszę uwierzyć, że nauczyciel widzi więcej, niż wam się zdaje. Na niektóre występki nie reaguje bo wie że to prawo młodości. Proszę to docenić.

6. Jak wygląda przykładowy dzień pracy dyrektora szkoły? – Trzeba wstać wcześnie rano(6-6.15) aby wykonać codzienne, obowiązkowe czynności poranne i przed godziną ósmą zdążyć do szkoły. Każdy dzień przynosi coś nowego, często rzeczy nieprzewidziane. Należy sprawdzić, co się w szkole dzieje. Np.: Czy wszyscy nauczyciele przyszli do pracy? Czy trzeba zrobić zastępstwo? Czy nie ma jakiejś awarii? Następnie przeglądam codzienną pocztę i kieruję do odpowiednich osób. Przyjmuję interesantów, a w ostatnich dniach było ich bardzo dużo, gdyż wielu koniecznie chciało się uczyć w naszej szkole. Prowadzę szereg rozmów z nauczycielami, pracownikami szkoły i młodzieżą, która odwiedza mój gabinet. Z każdej wizyty bardzo się cieszę. W szkole po prostu trzeba być od ósmej, do momentu zakończenia lekcji.

7. Co Pana najbardziej drażni w zachowaniu młodzieży? – Złe zachowanie. Brak kultury. Niewłaściwe formy grzecznościowe lub ich brak. Nieodpowiedni strój. Palenie papierosów. Trzymanie rąk w kieszeniach.

8. Co Pan dyrektor lubi robić w wolnym czasie? – Teraz mieszkam na wsi i w wolnych chwilach pracuję na swojej działce. Koszę trawę, podlewam kwiaty, ostatnio nawet zbieram na niej grzyby. Chodzę z psem na spacery, jeżdżę na rowerze. Wieczorami czytam prasę codzienną i oglądam telewizję – przeważnie wiadomości.

9. Czego życzyłby Pan sobie i swoim pracownikom z okazji Dnia Edukacji Narodowej? – Żeby szkoła rozwijała się nadal tak dobrze jak dotychczas, żeby zdawalność na maturze wyniosła 100%,  żeby nigdy nie zabrakło chętnych do “Staszica”, żeby zawsze panowała tutaj miła i serdeczna atmosfera, żebyśmy się do siebie uśmiechali i wybaczali sobie drobne nieporozumienia, żeby szkoła była miejscem bezpiecznym i przyjaznym uczniowi.

10. Jakie cechy powinien posiadać dobry dyrektor, by współpracę z nim cenili sobie Jego pracownicy, a także rodzice powierzający los swoich dzieci? – To trudne pytanie. Nie wiem czy jestem dobrym dyrektorem. Niech ocenią to inni. A jaki powinien być dyrektor? Myślę, że taki, co potrafi zrozumieć swojego pracownika, właściwie ocenić jego pracę i zaangażowanie w rozwój szkoły. Taki, co potrafi właściwie zorganizować pracę, aby każdy na swoim stanowisku wiedział, co ma robić. Mający odwagę walczyć o interes szkoły, jej dobre imię i swoich pracowników. Niekonfliktowy, tolerancyjny. Szanujący swoich podwładnych i rozumiejący młodzież. Umiejący cierpliwie każdego wysłuchać.

11. Jaka powinna być młodzież staszicowska opuszczająca mury tej szkoły? – Powinna być dobrze przygotowana do dorosłego życia. Do podjęcia odpowiednich studiów na wyższych uczelniach. Powinna wyznawać odpowiednie wartości jak przystało na Polaka, patriotę i katolika. Powinna w życie wcielać zasady wyznawane przez naszego patrona “być narodowi użytecznym”. Nie przynieść hańby swojej szkole i dbać o jej dobre imię.

12. Czy odwiedzają Pana absolwenci? – Owszem, choć częściej swoich wychowawców.

13. Co u nich słychać? – Mówią o swoich sukcesach, studiach, wyjazdach zagranicznych. Starsi pozakładali swoje rodziny i pracują. Pytają o zjazd absolwentów. Jest ku temu okazja, bo zbliża się jubileusz 20-lecia szkoły.

14. Co ceni Pan sobie najbardziej w życiu? – Uczciwość, wzajemny szacunek, poczucie odpowiedzialności za swoje czyny, a także wrażliwość. Dziękuję Bogu, że obdarzył mnie uzdolnieniem muzycznym. Muzyka to coś wspaniałego. To mowa duszy.

15. Z czego jest Pan dumny? – Z tego, że mogę kierować tak wspaniałą szkołą, jaką bez wątpienia jest IV Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Staszica w Białej Podlaskiej, że chodzi do niej wspaniała i wrażliwa młodzież, że pracują tu wspaniali pedagodzy kochający swój zawód i uczniów, że panuje tutaj miła i serdeczna atmosfera, że wszyscy się nawzajem szanują i każdy wie, co ma robić na swoim stanowisku.

16. Jak współpracowało się Panu z wicedyrektor Grażyną Cybulską? – Nasza współpraca trwała 16 lat i oceniam ją bardzo dobrze. Pani Cybulska zaliczała się do sumiennych pracowników, pomagała mi kierować szkołą, była pomocna w chwilach trudnych i zawsze mogłem na nią liczyć. Mam nadzieję, że nadal będzie służyć radą, gdy się zwrócimy o pomoc.

17. Jak układa się współpraca z obecną wicedyrektor, którą jest pani Aleksandra Dopierała? – Nowy człowiek na nowym stanowisku wnosi zawsze coś nowego, na to liczę. Moja teoria jest taka. Ludzie są niezastąpieni. Może być lepiej, może być gorzej, ale tak samo już nie będzie. Na pewno będzie inaczej. Każdy z nas ma inny zasób wiedzy, doświadczeń, spostrzeżeń i inną wrażliwość.  Pomimo, że wykonujemy te same zadania, to jednak na ich jakość ma wpływ nasza osobowość i zaangażowanie. Po tych kilku tygodniach współpracy jestem przekonany, że wybór był właściwy i pani wicedyrektor swoją osobowością, doświadczeniem i talentem pedagogicznym oraz organizacyjnym wniesie wiele nowego dla dobra naszej szkoły.

18. Kogo chciałby Pan pozdrowić na łamach Stachpressu? – Pozdrawiam całą rodzinę staszicowską z ulicy Akademickiej 8a. Niech ma się dobrze do końca świata i jeden dzień dłużej.

Z panem Dyrektorem rozmawiała Paula Litwiniuk

Dodaj komentarz