Absolwenci

Nasi Absolwenci
  1. Na jakim profilu uczyłeś się w Staszicu?

W Staszicu uczyłem się na profilu humanistycznym. Moim wychowawcą była Pani Joanna ByHubertPaszkiewiczszuk.

  1. Dlaczego wybrałeś Staszica?

Staszic był pierwszą szkołą, do której chciałem się dostać kończąc gimnazjum. Nigdy wcześniej tam nie byłem. Na samym początku bardzo zainteresował mnie profil muzyczny tej szkoły – ze względu na to, że chodziłem do szkoły muzycznej, ale później po wielu rozmowach z różnymi osobami, podjąłem decyzję, że wybiorę profil humanistyczny. Słyszałem o Staszicu bardzo dużo pozytywnych opinii, miałem dużo znajomych z tej szkoły. Oczywiście swoimi ofertami kusiły inne szkoły: Kraszewski, Platerka, o których nie wiedziałem praktycznie nic. Ale Staszic emanował swoją indywidualnością, swoją wewnętrzną energią i klimatem. Bardzo często, nawet będąc absolwentem tej szkoły, słyszę wśród znajomych, że Staszic ma klimat. Czasami zastanawiam się czy nie jest to nadużywane słowo, bo Staszic to przecież nie sam klimat. Ale „ten klimat” jest owocem pracy wielu ludzi: dyrekcji, pedagogów, pracowników szkoły. Jest jeszcze jedna ważna sprawa: indywidualne podejście do ucznia. To nie jest kolejne „hasło” opisujące Staszica. To jest prawda. Będąc w tej szkole mogłem liczyć na indywidualne podejście do moich zainteresowań, zawsze mogłem liczyć na pomoc. Nie bałem się pytać, bo wiedziałem, że zawsze mogę liczyć na odpowiedź. Wybrałem Staszica tak naprawdę podświadomie, nie miałem jasno określonych kryteriów wyboru. Wiedziałem, że nic nie stracę – mogę jedynie zyskać.

  1. Co obecnie studiujesz?

Obecnie jestem na I roku Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej w Warszawie.

  1. Jak Staszic pomógł Ci w wyborze i dostaniu się na studia?

Staszic daje dosyć dużą możliwość rozwoju zainteresowań. Ja tak naprawdę nie wiedziałem, co chcę robić w życiu, chyba jak większość moich znajomych z klasy. Od samego początku grałem w szkolnej orkiestrze dętej, brałem udział w akademiach szkolnych. Szukałem, rozmawiałem, ciekawiło mnie dużo rzeczy i nie bardzo wiedziałem gdzie mógłbym się naprawdę dobrze spełniać. Pod koniec pierwszej klasy dołączyłem do grupy teatralnej „Tsunami”. Robiliśmy wspólne etiudy, przedstawienia, występowaliśmy w różnych miejscach. Dzięki szkole wziąłem udział w Ogólnopolskim Konkursie Recytatorskim. I od tego zaczęła się moja „teatralna” droga. Przed przyjściem do liceum miałem niewielkie epizody w kołach teatralnych, ale w Staszicu zdobyłem pierwsze sceniczne doświadczenie. Dzięki możliwości prowadzeniu akademii, występowaniu w orkiestrze szkolnej i grupie teatralnej dowiedziałem się, że to jest to, co tak naprawdę chcę robić w życiu. I tu pojawiło się marzenie zdawania do szkoły teatralnej. Jak Staszic pomógł mi w dostaniu się na studia? Miałem bardzo wyrozumiałych nauczycieli, którzy wiedzieli o moich planach. Umożliwiali mi realizację moich pomysłów, bardzo często pomagali w rozwiązywaniu różnych organizacyjnych problemów. Często zdarzało się, że cały weekend byłem w Warszawie na warsztatach teatralnych. Jak przychodziłem na zajęcia w poniedziałek, mogłem liczyć na zrozumienie nauczycieli – nie myślę tu o jakiejś taryfie ulgowej. Po prostu podchodzili do sprawy po ludzku. I za to im dziękuję.

  1. Co wyniosłeś ze Staszica, co dała Ci ta szkoła? 

Mam ogromny szacunek do osób, które swoje życie poświęcają na nauczanie młodych, wkraczających w życie ludzi. Oni wyposażyli mnie w bazę pewnych umiejętności, które po pierwsze umożliwiły mi napisanie matury, po drugie, w pewnym stopniu, dostanie się na studia. Ale szkoła to nie tylko nauka matematyki i polskiego. To również nauka odnajdywania siebie, radzenia sobie w sytuacjach, które nie zawsze okazują się proste i przyjemne. W Staszicu nauczyłem się rozmawiać z ludźmi, co w wielu przypadkach było wstępem do wielu przedsięwzięć realizowanych w szkole. Wydaje mi się, że okres liceum dał mi naukę organizacji i logistyki różnych projektów, wyjazdów, które czasami niełatwo było ze sobą pogodzić.

  1. Co ze Staszica wspominasz najlepiej?

Najlepiej wspominam swoją klasę. Mimo, że byliśmy bardzo zróżnicowani pod względem charakteru i zainteresowań – miałem poczucie, że do każdego mogę podejść i zwyczajnie porozmawiać, bez sztucznych uśmiechów, bez słodzenia. Każdy był inny i to było w nas najlepsze. Trzymaliśmy się razem, z niektórymi do dzisiaj trzymam się razem. Trudno nie powiedzieć o Stasionaliach, które były momentem mobilizacji i scalenia naszej klasy. Miło wspominam wycieczki klasowe, szkolne, staszicowskie; walca, którego tańczyłem na trzech studniówkach; lekcje języka polskiego, które nie były tylko o języku polskim, ale o szeroko pojętej kulturze i sztuce. Ogólnie i w szczegółach Staszica wspominam bardzo dobrze! Jeżeli miałbym wybierać jeszcze raz – wybrałbym tak samo. Jestem bardzo ciekawy, czym kierują się tegoroczni gimnazjaliści przy wyborze liceum. Staszic ma tylko jedną skazę. Z Kraszewskiego i Platerki do pl. Wolności idzie się 4 minuty, a ze Staszica – 15. Ale za to Staszic ma swoją linię autobusową, co prawda „F” nie „S”, ale też jesteśmy w 4 min na pl. Wolności.

Pozdrawiam serdecznie

Hubert Paszkiewicz


PiotrLichaczewski

Nazywam się Piotr Lichaczewski, pochodzę z Kodnia, małej miejscowości położonej ok. 50 km od Białej Podlaskiej. Z wyborem szkoły średniej nie miałem zbyt wielkiego problemu. Kiedy byłem w gimnazjum sporo moich znajomych pochodzących z mojej miejscowości już uczyło się w IV LO. Kiedy pytałem ich o tę szkołę, wszyscy odpowiadali mi, że jest w niej wyjątkowy klimat, że ta szkoła w jakiś sposób różni się od innych. Bardzo interesowała mnie klasa humanistyczna, w której jest możliwość nauki języka francuskiego. Moje pragnienie opanowania tej pięknej mowy i pozytywne opinie znajomych o IV LO przesądziły o tym, że wybrałem właśnie to liceum. Na pierwszym roku już wiedziałem, że dokonałem bardzo dobrego wyboru. Trafiła mi się bardzo pozytywna klasa, wstąpiłem do kółka teatralnego prowadzonego przez panią Małgorzatę Górak. Tam miałem możliwość grać w kilku przedstawieniach, już w pierwszej klasie wraz z grupą odnieśliśmy sukces na konkursie teatru frankofonicznego w Lublinie. To było dla mnie ogromnie ważne przeżycie i zachęta do dalszej nauki języka francuskiego. Teatr od zawsze był moją pasją i raczej nią już pozostanie. Pomimo trudności z przedmiotami ścisłymi (mam typowo humanistyczny umysł) nie traciłem ducha, udało mi się pokonać wszystkie trudności. Atmosfera w szkole była bardzo swobodna. W pozytywny nastrój wprowadzali mnie koledzy i koleżanki, muzyka odtwarzana na przerwach, stasionalia prowadzone przez każdą drugą klasę i ciekawe charaktery nauczycieli, którzy zawsze starali się pomagać gdy miało się jakiś problem z konkretnym przedmiotem. Oczywiście, nie zawsze było tak kolorowo. Tak jak wszędzie bywały dni, że miałem dość tego miejsca, ale to były przejściowe kryzysy związane z moim słabym przygotowaniem do zajęć lub moimi własnymi sprawami. Nie muszę chyba nikomu tego tłumaczyć, że w życiu każdego ucznia szkoła nie zawsze była miejscem do którego chciało się bardzo chodzić każdego dnia. W połowie nauki w IV LO myślałem o studiach filologii romańskiej. Przez głowę przechodziły mi też myśli o dziennikarstwie, ale były to tak bardzo dyskretne, ciche pomysły, że bardzo szybko wygasły. Na początku klasy maturalnej do mojego serca zapukał inny, zupełnie oderwany od reszty pomysłów projekt na moją przyszłość. Postanowiłem, że… zostanę zakonnikiem. To spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Ktoś może zapytać o związek mojej decyzji z naszym liceum. Ta szkoła bez wątpienia nauczyła mnie kontaktu z ludźmi, dobrych relacji, życia w grupie. Poznałem bardzo wartościowe osoby, które miały na mnie dobry wpływ, mam z nimi kontakt do dziś. Tam byłem po prostu sobą, a o to przecież chodzi. No i tam zaczęło się moje zamiłowanie do języka francuskiego, zdecydowałem się zdawać go na maturze w zakresie rozszerzonym. Po skończeniu liceum nie przestałem się go uczyć, korzystam z pomocy kapłanów, którzy pracowali we Francji przez długie lata, teraz oni są moimi nauczycielami. Możliwe, że w przyszłości wyjadę do Francji, aby tam być misjonarzem. Ogólnie mówiąc, czas spędzony w liceum był okresem formacji ludzkiej, uczył mnie tego jak być człowiekiem, jak rozmawiać z ludźmi, jak zdobywać wiedzę, działać w grupie i odkrywać w sobie nowe możliwości. To właśnie chciałbym przekazać ludziom, do których zostanę posłany w przyszłości. Pozdrawiam wszystkich nauczycieli i uczniów naszej szkoły, oraz tych, którzy zastanawiają się nad spędzeniem trzech pięknych lat w naszym liceum.

Piotr Lichaczewski OMI


Sylwia Pilarska

Witam serdecznie,
Nazywam się Sylwia Pilarska-Détári. Pewnego dnia podjęłam jedną z najlepszych decyzji w moim życiu i wybrałam IV LO im. Stanisława Staszica, gdzie uczęszczałam do klasy o profilu humanistycznym, której wychowawczynią była Pani Renata Maj. Uznaję ten okres za niezwykle wartościowy w moim życiu, kiedy odkryłam moje prawdziwe pasje. Dzięki możliwościom stworzonym przez IV LO realizowałam się jako wolontariuszka, współpracując z różnego rodzaju placówkami oraz organizując akcje charytatywne. Ponadto jako licealistka odkryłam moje zamiłowanie do literatury, zwłaszcza poezji. Miałam wspaniałe możliwości do samorozwoju, dzięki moim nauczycielom: Pani Agnieszce Sawickiej, której lekcje języka polskiego oraz wszelkie zajęcia pozalekcyjne szczególnie zapadły w mojej pamięci i sercu, a także Panu Jarosławowi Darczukowi, z którym współpracowałam owocnie podczas tworzenia gazetki szkolnej. Jestem ogromnie wdzięczna wszystkim wyjątkowym nauczycielom, którzy pomogli mi odnaleźć i rozwijać moje pasje. Obecnie interesuję się literaturą, dużo czytam, piszę artykuły. Ponadto dzięki możliwościom, stworzonym przez IV LO, z łatwością odnalazłam moją życiową drogę, która poprowadziła mnie z Białej Podlaskiej do Warszawy, gdzie studiowałam Pedagogikę Specjalną w Akademii Pedagogiki Specjalnej. Doświadczenia w pracy wolontarystycznej w LO pozwoliły mi zrozumieć, iż moim powołaniem jest praca z ludźmi niepełnosprawnymi. Wybrałam specjalizację: „Edukacja i rehabilitacja osób niewidomych i słabowidzących”. Podczas pięcioletnich studiów magisterskich, kontynuowałam pracę w charakterze wolontariuszki w różnego rodzaju placówkach w Warszawie. Byłam przewodniczącą Studenckiego Biura Wolontariatu APS, gdzie organizowałam krajowe konferencje, akcje charytatywne, czy też imprezy okolicznościowe. Podczas studiów skorzystałam z możliwości wyjazdu stypendialnego w ramach programu Erasmus. Wybrałam półroczne stypendium w Budapeszcie, gdzie poznałam mojego męża, który jest Węgrem. Studia były okresem mojej intensywnej samorealizacji. Dwukrotnie otrzymałam stypendium Miasta Stołecznego Warszawy za wyniki w nauce oraz działalność charytatywną. Poza tym zostałam wyróżniona przez Rektora APS, który wręczył mi dyplom uznania za godne reprezentowanie Uczelni poprzez różnorodne działania. Ukończyłam studia magisterskie z wynikiem bardzo dobrym, podobnie jak studia podyplomowe na kierunku „Pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna”. W ostatnim roku moich studiów magisterskich rozpoczęłam pracę w moim zawodzie w dwóch fundacjach działających na rzecz osób z dysfunkcją wzroku. Kiedy mój mąż przeprowadził się do Polski, rozpoczęliśmy razem pracę w przedszkolu międzynarodowym jako nauczyciele anglojęzyczni. To moja kolejna życiowa pasja. Obecnie pracuję zarówno jako nauczyciel anglojęzyczny z dziećmi w wieku przedszkolnym, jak i pedagog specjalny z osobami niewidomymi oraz słabowidzącymi. Uwielbiam podróżować z moim mężem. Czasami wyjeżdżamy za granicę w celu zdobycia doświadczenia zawodowego, nawiązywania kontaktów i wymiany doświadczeń. Jeśli przebywamy w Polsce, to zawsze jest to Warszawa, którą bardzo lubię.
Wierzę w przeznaczenie. Staram się myśleć pozytywnie, co bardzo pomaga mi w życiu. Myślę, że to wartość, którą zdobyłam już w IV LO, WARTOŚĆ, JAKĄ NALEŻY PIELĘGNOWAĆ PRZEZ CAŁE ŻYCIE.

Dodaj komentarz